Dodane dnia: 18.06.2018

Wywiad: Samanta Louis

Dzisiejszy wywiad jest z Autorką, która używa pseudonimu literackiego, jakim jest Samanta Louis. Wydała swą powieść Chłopak, który pokazał mi, jak żyć w kwietniu 2018. Jest to pozycja z gatunku obyczajowej, współczesnej, gdzie romans też się przewija między dwójką bohaterów.

Agencja Runa: Chłopak, który pokazał mi, jak żyć to pierwsza Pani powieść, jaką Pani wydała. Jak się Pani czuje z tym faktem, że książka ta już jest dostępna i z czasem będą pojawiać się coraz więcej recenzji o książce?
Samanta Louis: Nadal nie mogę w to uwierzyć. Za każdym razem, kiedy biorę egzemplarz do ręki, czuję różne emocje, najbardziej wzruszenie oraz dumę z tego, że udało mi się spełnić jedno z moich marzeń.

Agencja Runa: Co sprawiało Pani trudność przy pisaniu tej książki, a co zaś było łatwe? I jaką lekcję przy tym Pani wyniosła? A i przy okazji jak wspomina Pani czas pracy nad tą książką?
Samanta Louis: Największą trudnością była wiara we własne możliwości. Miałam wrażenie, że niektóre zdania są śmieszne i nigdy nie ukończę tej powieści. Natomiast pisało mi się ją dość łatwo, bo mimo że nie miałam na nią planu i znałam wyłącznie jej zakończenie, podczas pisania mój umysł i wyobraźnia działały zaskakująco dobrze, gdy już wpadłam w wir weny twórczej, czułam, że mogę przenosić góry i wtedy inaczej patrzyłam na to, co napisałam. Czas pracy nad książką był nieco trudny ze względu na dzieci, ale praca nad powieścią pozwoliła mi oderwać się od rzeczywistości i wejść w świat, w który sama tworzyłam, to najpiękniejsze podczas pisania książek. Za lekcje mogę na pewno uznać to, że mimo przeszkód nie warto się poddawać i wątpić w swoje możliwości, to my jesteśmy kowalami swojego losu i tylko od nas zależy, jak będziemy żyć.

Agencja Runa: Dlaczego Pani postanowiła napisać książkę akurat o takiej tematyce? Jest przecież wiele możliwości, wiele gatunków, a Pani akurat wybrała właśnie literaturę współczesną/obyczajową, romans.
Samanta Louis: Ponieważ czytam taki gatunek powieści, on najbardziej wyzwala we mnie różną gamę emocji, którą uwielbiam. Jestem zdania, że film akcji, horror, thriller mogę obejrzeć w kinie lub telewizji, natomiast romanse nie zawsze dają mi taką dawkę emocji, co książka. Oglądając film nie wiemy, co myśli i co czuje główna bohaterka lub bohater, co im w duszy gra. Słówo pisane w moim odczuciu wywiera więcej emocji, wrażeń, a nawet zmusza do refleksji, dlatego piszę głównie książki o takiej tematyce, gdzie zawsze miłość gra pierwsze skrzypce.

Agencja Runa: Pisanie to nie lada sztuka. Czasem brakuje sił czy motywacji. Skąd Pani czerpała inspirację, aby napisać historię o tej dwójce osób (Ana oraz Nate)? No i przede wszystkim, czy jest Pani zadowolona ze swojego dzieła?
Samanta Louis: Inspiracją był film o meksykańsko-amerykańskiej piosenkarce Selenie, która zakochała się w gitarzyście swojego zespołu. Początkowo koniec miał wyglądać tak, jak we filmie, ale szybko doszłam do wniosku, że nie chcę powielać wydarzeń opartych na faktach, więc zmieniłam całkowicie koniec. Praktycznie pomysł na książkę wpadł mi w normalnej życiowej sytuacji, gdy jechałam samochodem i śpiewałam pod nosem utwór Ellie Golding “Love me like you do”. Pomyślałam sobie wtedy, że to jest właśnie to, co chcę napisać. Nigdy nie jestem zadowolona w pełni ze swoich powieści. Jestem zbyt perfekcyjna i zbyt wymagająca, przez co ciągle wydaje mi się, że moja pisanina nie ma sensu. Ale to dobry motor napędowy, motywuje mnie, by pisać jeszcze lepiej.

Agencja Runa: Jeśli miałaby Pani napisać jeszcze raz o tym samym z tymi samymi bohaterami, to czy jest coś, co by Pani na tą chwilę zmieniła np. Imiona lub inaczej napisać dany fragment?
Samanta Louis: Tak, zdecydowanie. Zmieniłabym czas narracji z teraźniejszego na przeszły, ponieważ przeszły ma więcej możliwości i można użyć barwniejszego języka. Pewnie znalazło by się parę rzeczy, które bym zmieniła, ale książka przeszła tyle poprawek, że gdybym miała jeszcze raz ją napisać, to oprócz czasu narracji na pewno rozbudowałabym opisy miejsc i skupiła się bardziej na perspektywie Nathana.

Agencja Runa: Wydała Pani powieść pod pseudonimem literackim, jakim jest Samanta Louis. Dlaczego postanowiła użyć pseudonimu i dlaczego akurat taki?
Samanta Louis: Nigdy moje imię i nazwisko nie brzmiało dźwięcznie, a gdy zaczęłam publikować swoje historie w serwisie wattpad.com wybrałam sobie właśnie takie pseudo, pod którym jestem tam znana i kojarzona. Dlatego użyłam pseudonim, bo właśnie na wattpadzie zebrałam i nadal zbieram wiernych i zaufanych czytelników, którzy motywują mnie do dalszej pracy na książkami. Gdyby nie jedna osoba z wattpada, której m.in. zadedykowałam powieść, nie wiem, czy książka zostałaby kiedykolwiek napisana do końca.

Agencja Runa: Wydanie debiutu nigdy nie należy do prostych czynności. Co według Pani jest w tym czasie takiego trudnego? Jak u Pani przebiegało znalezienie wydawcy?
Samanta Louis: Znalezienie wydawcy i przekonanie go swoją prozą, że ryzyko wiążące się z wydaniem powieści debiutanckiej mu się opłaci. Na rynku jest tyle podobnych do siebie gatunkowo i tematycznie książek, że potencjalni wydawcy szukają czegoś innego, ale zarazem mocnego, co czytelnika wbije w fotel i zapragnie więcej powieści spod pióra takiego debiutanta. Trudno jest się przebić, jeszcze trudniej jest się wybić na wyżyny literackiego świata. Trzeba się z tym liczyć, że nasza propozycja, którą przedstawimy wydawnictwu może okazać się po prostu jedną z wielu i zostanie odrzucona po samym opisie.
Znalezienie wydawcy, który podejmie się wydania mojego debiutu było trudne. Żadne tradycyjne wydawnictwo nie podjęło się wydania powieści Chłopak, który pokazał mi, jak żyć. Potrzebowałam dobrego anioła i jestem mu za to bardzo wdzięczna.

Agencja Runa: I może na koniec, jakie ma Pani plany na pozostałe pozycje? Bo przypuszczam, że pisanie jednak wciąga…
Samanta Louis: Planów mam wiele. Jeśli uda mi się z następną powieścią, która niebawem zostanie skończona i przekona tradycyjne wydawnictwo, myślę, że na przynajmniej trzy lata mam rozpisane fabuły na kolejne książki, a nie wiem, co mi przyjdzie do głowy w późniejszym czasie. I tak… pisanie nie tylko wciąga, ale też uzależnia ;).

Dziękuję za wywiad
Samanta Louis: Jak również ;)