Dodane dnia: 01.03.2017

Wywiad: Katarzyna Berenika Miszczuk

Choć Katarzyna Berenika Miszczuk debiutowała powieścią Wilk, to dopiero cykl o Wiktorii Biankowskiej przyniósł rozgłos i przychylność czytelników.
Zapraszam także na fanpage Agencji.

Agencja Runa: Pierwszą napisaną i wydaną przez Panią książką jest Wilk, który otwiera dylogię o tej samej nazwie. Pamięta Pani, jak powstał pomysł na ten cykl?
Katarzyna Berenika Miszczuk: Mam do tej powieści olbrzymi sentyment. „Wilk” to moja pierwsza przygoda z pisaniem tak długiego tekstu. Pomysł zrodził się w mojej głowie podczas słuchania piosenek mojego ulubionego wówczas zespołu „The Calling”. Miałam piętnaście lat, byłam w trzeciej klasie gimnazjum, w związku z czym fantazjowałam o tym, jak będzie wyglądało moje życie w liceum. Czy to będzie zupełnie inny świat? Czy spotkam tam przystojnego blondyna? Czy będzie miał obłędną skórzaną kurtkę? ;) Od słowa do słowa przelałam na papier własne marzenia dodając odrobinę nieprawdopodobnych zdarzeń, które zwykle występują w powieściach młodzieżowych.

Agencja Runa: Czym się Pani inspirowała przy pisaniu Wilka oraz Wilczycy?
Katarzyna Berenika Miszczuk: Inspiracją wszystkich moich powieści jest muzyka. Do każdej mam niepowtarzalną składankę utworów, których słucham nieomal bez przerwy podczas pisania. Oczywiście doprowadzając tym do obłędu domowników. Przy tworzeniu „Wilka” i „Wilczycy” słuchałam The Calling, The Rasmus oraz Evanescence.

Agencja Runa: Większy rozgłos przyniósł już Pani cykl o Wiktorii Biankowskiej. Jak Pani sądzi, co spowodowało tak nagłe zainteresowanie wśród czytelników tą serią?
Katarzyna Berenika Miszczuk: Wydaje mi się, że największy wpływ miał na to okres, gdy powieść została wydana. Było to kilka lat po „Wilku”, czytanie powieści dla młodych dorosłych stało się modne. Poza tym, nie oszukujmy się, książek o wilkołakach było na świecie już bardzo dużo. Moja seria diabelsko-anielska była pierwszą o tej tematyce na polskim rynku dla czytelnika pomiędzy 15 a 25 rokiem życia. Było to coś nowego, świeżego.

Agencja Runa: Jak wspomina Pani pracę nad powieściami o Wiktorii i która z tych trzech części (Ja, diablica; Ja, anielica; Ja, potępiona), jest Pani ulubioną?
Katarzyna Berenika Miszczuk: Pisanie serii diabelsko-anielskiej zbiegło się chyba z najlepszym okresem w moim życiu. Pierwsza miłość, wkraczanie w dorosłość, samodzielność. To wszystko znalazło odzwierciedlenie w moich książkach. Poza tym wydanie tej serii dało mi możliwość kontynuowania pracy pisarza, otworzyło przede mną wiele możliwości i przysłowiowych „drzwi”. Diablica i niedoszła anielica Wiktoria na zawsze pozostanie w moim sercu.

Agencja Runa: O ile Wilk był Pani debiutancką książką w fantasy, tak w 2015 roku debiutowała Pani kolejny raz, bo w innym gatunku. Mam na myśli książkę kryminalną Pustułka. Co spowodowało, że Pani postanowiła spróbować sił w innym gatunku?
Katarzyna Berenika Miszczuk: Tak naprawdę ciągle szukam swojego gatunku. Postanowiłam spróbować wszystkiego, żeby mieć pewność, co sprawia mi największą przyjemność. Można powiedzieć, że kolekcjonuję w ten sposób doświadczenie. Obecnie mam już w swoim dorobku, poza książkami z elementami fantasy, powieść grozy Druga Szansa, powieść science-fiction Gwiezdny Wojownik: działko, szlafrok i księżniczka oraz kryminał Pustułka. W najnowszym cyklu Kwiat Paproci wróciłam do formuły znanej z serii diabelsko-anielskiej, czyli mieszanki fantasy, romansu i powieści obyczajowej. Lubię określenie „powieść przygodowa”, z którym silnie się utożsamiam. Mogę zdradzić, że moją następną powieścią będzie książka obyczajowa z elementami thrillera medycznego.

Agencja Runa: Czy jest jeszcze szansa, że Pani napisze i wyda jeszcze jakiś kryminał czy „Pustułka” była takim Pani małym eksperymentem, czy będzie się Pani w tym dobrze czuła i Pani się w tym sprawdzi?
Katarzyna Berenika Miszczuk: Pustułka była eksperymentem. Dowiedziałam się, że czysty kryminał nie do końca mnie pociąga. Sztywny plan wydarzeń uniemożliwia wszelkie szaleństwo. Pisanie także nie jest mnie przyjemne, gdy od samego początku wiem kto zabił! Czytelnicy mogą być jednak spokojni. Najbliższej jesieni powinna się ukazać moja nowa powieść będąca mieszanką powieści obyczajowej i thrillera medycznego. Wreszcie wykorzystam porządnie swoje wykształcenie i umieszczę bohaterów w lekarskim świecie!

Agencja Runa: Dziękuję za wywiad.