Dodane dnia: 07.11.2016

Wywiad: Justyna Drzewicka

Witam wszem i wobec.
Wiem, że za wiele się nie działo, jak i na stronie, tak i na fanpage'u, ale ogarnianie samemu nie jest łatwe mając jeszcze inne obowiązki. Jednak już powracam. Nawiązana została kolejna współpraca z wydawnictwem Czarna Kawa, w przyszłym roku najprawdopodobniej będzie patronat, ale o tym nie dziś i nie teraz. Teraz to chcę zaprezentować wywiad z Justyną Drzewicką, autorką cyklu Niepowszedni.

Agencja Runa: Sama po sobie wiem, że czasem z natchnienia i przebłysków myśli/wyobraźni można spróbować swoich sił w pisaniu powieści. Jak to było w Pani przypadku? Jak zaczęło się u Pani z pisaniem książek?
Justyna Drzewicka:
Od dawna miałam zarys historii, ale brakowało mi odwagi, żeby spróbować to opisać. Bałam się i ogromnego wysiłku związanego z pisaniem, i rezultatu - że być może ta opowieść brzmi dobrze tylko w mojej głowie. W końcu pewnego dnia zwierzyłam się ze swoich planów i obaw mężowi, a on wyjaśnił mi to, co niby jest oczywiste, ale czasem trzeba tych kilka słów usłyszeć od kogoś innego. Marzenia są warte tego, by spróbować je urzeczywistnić, nawet gdyby miały się nie spełnić. Potem pozakładał mi pliki w komputerze, sformatował dokumenty do standardu maszynopisu i zanim się obejrzałam, miałam przygotowany warsztat pracy. I w ten sposób skończyły mi się wymówki (śmiech). Wymyśliłam więc do końca fabułę, rozpisałam ją na poszczególne sceny i wątki, a potem zaczęłam pisać.

Agencja Runa: Jest Pani autorką cyklu Niepowszedni. Dwa tomy już miały swą premierę w 2016 roku i przyznam, że okładki, jak na literaturę młodzieżową, są ładne. Jednakże moje pytanie jest następujące: jak zrodził się pomysł na taką serię książek?
Justyna Drzewicka:
Zawsze najbardziej lubiłam historie, w których bohaterowie muszą mierzyć się z trudnościami na oko nie do pokonania, a wychodzą z tej walki zwycięsko, oczywiście wcześniej odnosząc tryumf nad własnymi słabościami i ograniczeniami. Taką klasyczną opowieść chciałam stworzyć , wymyśliłam więc gromadkę młodych ludzi, umieściłam bohaterów w skrajnie nieprzyjaznym świecie i nasłałam na nich bezlitosnych zbirów. A że to historia z gatunku fantasy, jednego z moich ulubionych, dałam protagonistom pewne nieco – podkreślam, jedynie nieco – ponadnaturalne dary, które dla mnie też były dość oczywiste, bo rozmyślania o nich wypełniły mi całe dzieciństwo. Każda z tych mocy jest odpowiedzią na moje marzenia lub lęki z tamtego okresu, np. żeby mieć zdolność uzdrawiania najbliższych, czy umieć porozumiewać się ze zwierzętami.

Agencja Runa: Powoli seria ta zyskuje nie tylko rozgłos, ale i uznanie wśród czytelników. Jak się Pani z tym czuje jako Autor, iż książki te w większej mierze podobają się?
Justyna Drzewicka:
Wspaniale. W literacki debiut wpisana jest ogromna niepewność, przygniatająca obawa, jak zostanie przyjęty. Wrażenia z pozytywnych reakcji czytelników są zaś w pełni proporcjonalne do tych strachów.

Agencja Runa: Cykl Niepowszedni to pierwszy cykl, jaki Pani napisała. Czy ma Pani zamiar napisać coś jeszcze? Nie twierdzę, aby od razu spamować, ale ogólny zarys przedstawić, jeśli takowy oczywiście istnieje.
Justyna Drzewicka:
Oczywiście, że mam zamiar nadal pisać. Chodzi mi po głowie nowy pomysł, ale jest jeszcze zbyt mglisty, by o nim mówić na poważnie.

Agencja Runa: Jeszcze chcę zostać w temacie Pani wydanych książek. Jak Pani pracowało się nad tymi powieściami? Jakie może Pani wnioski nasunąć?
Justyna Drzewicka:
To temat rzeka, chyba nie umiem wyczerpująco odnieść się do tak pojemnego pytania. Próbując, musiałabym szczegółowo opowiedzieć o obawach, które kilka zdań wcześniej zasygnalizowałam, ale także o nauce warsztatu, mozolnym poprawianiu zdawało się gotowych fragmentów, przyswajaniu koniecznej do tego pokory, pokonywaniu zwątpień i wielu innych sprawach. Dużo tego, a każde zagadnienie samo w sobie obszerne… Odpowiem więc tak: ciężka praca wymagająca wytrwałości, systematyczności i samokontroli. Chyba nie dla tych, którzy chcieliby oprzeć się wyłącznie na natchnieniu.

Agencja Runa: Gdyby miała Pani możliwość napisania scenariusza do ekranizacji własnych powieści oraz napisania tekstu piosenki do tego, przyjęłaby Pani to wyzwanie? Dlaczego?
Justyna Drzewicka:
Nie i nie. Uważam, że tworzenie scenariuszy to umiejętność zupełnie odrębna od pisania książek. Wymaga innego rodzaju wyobraźni oraz – jak sądzę – specyficznego doświadczenia, w szczególności wcześniejszego obcowania z planem filmowym. Mi tego wszystkiego brakuje, nie mam wątpliwości. A teksty do piosenek, jeśli mają być dobre, to z kolei sztuka ocierająca się o poezję, także mi obca. Nie przypuszczam zaś, by mogło zdarzyć się dla mnie cokolwiek dobrego, gdybym podejmowała się zadań mnie przerastających. Każdy Autor kiedyś sam debiutował w związku z tym, czy Pani daje szansę i czyta powieści takich osób czy raczej unika? Dlaczego? Zdecydowanie to pierwsze. Czytam bardzo dużo, więc uznane nowości wydawnicze nie zaspokajają mojego apetytu na literaturę. Każde nowe nazwisko, każdy nowy trend witam zatem z radością – to po prostu kolejna szansa na dobre czytelnicze przeżycie. Czasem się oczywiście na debiutach sparzę, ale to mnie nie zniechęca.

Agencja Runa: Jeśli osoba, która chciałaby napisać własny tekst, ale nie wiedziałaby, jak się za to zabrać i od czego zacząć, to co wówczas Pani poradzi takiej osobie?
Justyna Drzewicka:
Przeczytać dobry poradnik, pójść na rzetelnie prowadzony kurs, podpytać znajomego pisarza lub krytyka, jeśli się ma taką możliwość, a najlepiej i jedno, i drugie, i trzecie. Inaczej mówiąc, trzeba nauczyć się warsztatu, przynajmniej na podstawowym poziomie, ponieważ bez tego ani rusz, chociaż to oczywiście tylko wstępny poziom zdobywania wiedzy, bo – nie mam wątpliwości – nauka trwa przez całe życie. Ja miałam trochę łatwiej, jako że z wykształcenia i zamiłowania jestem filologiem, więc teoretyczny etap przeszłam po wielekroć na dość zaawansowanym poziomie. Jednak mimo tego, nie odpuściłam sobie konsultacji u ludzi z praktycznym doświadczeniem.

Agencja Runa: Mówi się, że Polacy mało czytają książek i wolą spędzać czas wolny inaczej niż z powieścią w ręku, a jednak jest dużo blogerów, którzy oceniają książki, do bibliotek ludzie chodzą, a i polskich pisarzy roku na rok przybywa. Jak Pani myśli, skąd taka różnica się wzięła? Czy sądzi Pani, że kiedyś ta sytuacja ulegnie poprawieniu na lepsze i będzie więcej osób czytających?
Justyna Drzewicka:
Nie dokonam w tej sprawie żadnego odkrycia. Świat się zmienia, tempo życia jest coraz większe, presja zawodowego sukcesu silniejsza, więc rozrywki prostsze i „szybsze”. Czytanie wymaga zaś czasu i gotowości na pewien specyficzny wysiłek, czego ludziom brakuje bardziej niż niegdyś. Do tego książki także jako towar muszą w walce o portfele klientów konkurować z konsumpcyjnymi towarami, z reguły kosztownymi. Co prawda nie wszędzie jest tak źle jak w Polsce, ale przecież gdzieś tam w świecie ludzie zarabiają relatywnie więcej lub – zakładam - zdążyli wcześniej uodpornić się na pokusy bardziej nowoczesnych rozrywek. Nie mam pojęcia, czy nasz niezbyt imponujący poziom czytelnictwa kiedyś urośnie. Bardzo bym chciała, tyle mogę powiedzieć.

Agencja Runa: I ostatnie już pytanie. Co Pani daje pisanie powieści?
Justyna Drzewicka:
Znowu temat rzeka, a może nawet ocean (śmiech). Żeby nie zanudzać nazbyt osobistymi i jednocześnie rozwlekłymi wyznaniami ujmę to tak: pisanie daje mi mnóstwo satysfakcji. To, że moje książki podobają się na tyle, iż młodym czytelnikom chce się napisać do mnie bardzo osobiste wiadomości z pochlebnymi opiniami. To, że po drodze pokonałam całą masę trudności przeróżnej natury. Wszystko to jest absolutnie niezwykłym przeżyciem. Nie do opisania. Nawet nie będę próbowała.

Agencja Runa: Dziękuję za wywiad.